Mam kolegę, który z zawodu jest prezesem. Kolega stosuje w pracy praktyki feudalne. I jak to się ładnie mówi idzie czasami w ludzkie słabości.
To znaczy od czasu do czasu wybiera sobie podwładną, którą posuwa przez miesiąc, dwa albo i trzy. Później z nią się rozstaje, na pocieszenie obdarowując awansem w pracy oraz podwyżką.
Strony rozstają się zadowolone. Ponieważ nie lubi niedomówień i zbędnych oczekiwań najchętniej wybiera mężatki.
One otrzymują ekscytację, której brakuje im w małżeństwie, on dostaje inne rzeczy, również związane z ekscytacją. Tyle, że jej ekscytacja jest w głowie a jego w okolicach bioder.