Dwa naczelne wezwania dzisiejszego oświeconego społeczeństwa:

  1. On/ona jest toksyczny i jest narcyzem/narcyzką.
  2. Idź na terapię, jakby to miało załatwić wszelkie życiowe problemy.

Symbolem narcyza jest niskie poczucie własnej wartości, selfie, autokreacja i sprzeczne emocje. Kult trenerów, kult terapeutów, rozwój osobisty, hiperaktywność w social mediach, gdzie pokazuje swoje „zajebiste życie”.

Wszystko w jego życiu jest transakcją, zmienia się tylko waluta: seks, gadżety, dominacja. Manipulacja emocjami, bo ludzie to przedmioty, których można użyć dla własnej przyjemności.

A teraz polejmy to zerową samokrytyką i ustawieniami fabrycznymi: wszyscy mnie ranią.

Brzmi znajomo?

Tyle że dzisiaj łatka narcyza jest przyczepiana do niemal każdej relacji, jeśli tylko coś tam przestało działać. Nie ugotował kartofli? Narcyz. Nie zrobiła loda? Narcyzka. Zeżarł całą paczkę kabanosów, poprawiając majonezem kieleckim? To oczywiste, że świnia i narcyz.

(A kobieta, gdy za często płacze, ma borderline).

Ludzie potrzebują jakichś wytłumaczeń, dlaczego ich życie/związek nie wyszedł. A zrzucenie winy na drugą osobę jest najłatwiejsze. Bo wtedy możemy nie dostrzegać własnych błędów i dalej uważać, że wszystko robimy doskonale.
Na to nakłada się magiczne zaklęcie, które – jak dieta pudełkowa – ma zmienić wszystko, czyli kult psychoterapii.

Masz problemy? To musisz iść na terapię.

Nie możesz stworzyć dobrego związku, jeśli nie poszłaś/poszedłeś na terapię.

Ma być to cudowne remedium na wszelkie kłopoty ze sobą i z partnerem/ką.
Niestety, zaskakująco często przeceniane. Zwłaszcza przy kiepskiej kondycji pokaźnej grupy psychoterapeutów, którzy mówią to, co chce usłyszeć klient, zgodnie z zasadą: klient płaci – klient wymaga. Czyli że wszystko, co się dzieje, to wina matki i wszystkich dookoła.

Czy psychoterapia działa? Tak. Jest to naukowo udowodnione. 75–80 proc. pacjentów, którzy podejmują psychoterapię, doświadcza poprawy.

Bo cierpią z powodu niskiego poczucia własnej wartości, lęku, depresji, uzależnień, problemów rodzinnych.

Czy pomoże każdemu? Nie, przykro mi. Żeby terapia poskutkowała, osoba, która na nią idzie, musi chcieć się zmienić.

Musi z psychoterapeutą na początku ustalić, jaki jest cel tych wizyt.

A nawet jak ktoś chce się zmienić, to i tak terapia może nie pójść zgodnie z planem. Znowu – skoro 75–80 proc. pacjentów, którzy podejmują psychoterapię, doświadcza poprawy, to również oznacza, że 20–25 proc. tej poprawy nie doświadcza.

(Zbywa się to zazwyczaj określeniami: nie dojrzeli do psychoterapii). 

Prosta rzecz – ile znasz par, które po psychoterapii są nadal ze sobą?
Dlaczego związki psychoterapeutów rozpadają się tak samo często, jak związki normalnych ludzi (a nawet częściej), mimo całej ich wiedzy na temat zawiłości ludzkich relacji?

Ilu znasz psychoterapeutów, którzy otwarcie powiedzą ci, że podczas terapii może ulec zmianie twój system wartości?

A czasami sami w niego ingerują, choć nie powinni.

Ilu znasz psychoterapeutów, którzy ostrzegą, że w konsekwencji terapii mogą rozpaść się rodziny, możesz zerwać bliskie relacje? Będziesz musiał zmienić miejsce zamieszkania?

Jaka jest odpowiedzialność psychoterapeuty? Żadna.

Pominę tutaj, że w interesie wielu psychoterapeutów jest trzymanie pacjenta jak najdłużej u siebie, bo to się zwyczajnie opłaca. Mimo że problem pacjenta jest dawno już załatwiony.

W życiu szukamy posągów, którym moglibyśmy się pokłonić.

Jeden z moich czytelników, Janusz, napisał coś takiego:

„Dziś psychoterapeuta przejmuje rolę księdza, popa, pastora, rabina, seniora rodu, starego przyjaciela. Równie dobrze zamiast psychoterapii można po prostu szczerze porozmawiać o problemach ze starymi, doświadczonymi życiowo mądrymi przyjaciółmi. A dzieje się tak pewnie dlatego, że jesteśmy wykorzenieni (wyjechaliśmy z miasta, odłączyliśmy się od rodziny) i jesteśmy ateistami, więc porad szukamy u profesjonalistów z wykształceniem.”

I coś w tym jest.

Jeszcze niedawno ktoś (ksiądz) mówił, jak masz żyć i co masz robić. Ludzie więc to robili albo udawali, że robią, i sytuacja była dla nich jasna.

Ktoś wskazuje kierunek.

Problemy? Rodziny były wielopokoleniowe. Był ktoś, komu można było się zwierzyć. Kto wysłuchał i poradził.

Poza tym zawsze można było się napić, co niektórym pomagało.

Teraz żyjemy w betonowych przestrzeniach – gdzie często wyje samotność. Świat się zmienił, potrzeby pozostały.

Jeszcze niedawno nie istniał biznes pod tytułem rozwój osobisty z nowymi kapłanami, czyli coachami.
Teraz już jest.

Bo ludzie są zagubieni.

W życiu szukamy wielu dróg na skróty i cudownych rozwiązań. Tyle że ich nie ma.

Ze zmianą jest tak, że ktoś musi sobie wpierw uświadomić, że jest nieszczęśliwy. Bo może o tym nie wie. A może wcale nie jest?

Czy smutek wymaga psychoterapii? A arogancja?

(Ludzie zaskakująco często nie chcą się zmieniać. Chcą, aby świat się dla nich zmienił. A to duża różnica).

Później ten ktoś musi uwierzyć, że można żyć inaczej. Zobaczyć przed sobą jakieś inne perspektywy.

Wreszcie musi chcieć podjąć działania w tym kierunku.

Tyle że zawsze na tej drodze będą jakieś straty.

Mądre życie polega na wzięciu odpowiedzialności za swoje czyny.
Zrozumieniu, że rodzą one konsekwencje.

Zrozumieniu, że za pewnymi decyzjami rodzi się cena, którą trzeba zapłacić.

Jeśli komuś w tym pomoże psychoterapia, to cud, miód i orzeszki. Tyle że nie załatwi żadnych problemów za ciebie.

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych notkach?

Z tej książki się dowiesz:

  • Jak rozpoznać „zjeba” i odróżnić go od normalnego mężczyzny?
  • Jak rozpoznać wariatkę i odróżnić ją od normalnej kobiety?
  • Dlaczego nie mogę nikogo znaleźć?
  • Kiedy rodzi się rozwód?
  • Jak odbudować swój związek?
  • Jak poznać, że manipuluje tobą narcyz/narcyzka?

E-booka, który zmieni Twoje związki w cenie jednej kawy kupisz tu:

https://www.empik.com/zwiazki-de-luxe-piotr-c,p1539364267,ebooki-i-mp3-p

Oto moja nowa książka

5 uwag do wpisu “Jesteś narcyzem i musisz iść na psychoterapię

  1. Cześć. Bardzo ciekawe spostrzeżenia👍 Ale… popatrz z drugiej strony, że jest większa wiedza wśród ludzi o zaburzeniach innych itd itd, a z drugiej strony wiedzą jak się chronić. Kiedyś tego nie było, ludzie tkwili latami w chorych, poniżających i toksycznych związkach, bo „co ludzie powiedzą”? Teraz jest inaczej i pod tym względem dużo lżej, natomiast dzisiejszego czasy to wylęgarnia toksyków, narcyzoe, roznych zaburzeń itd… dawniej nie mieli skąd czerpać takiej wiedzy, a dziś, dzis w dobie internetu jest łatwiej sięgnąć po więcej. Oczywiście jak wszystko ma plusy i minusy. Ale fajnie, ludzie są świadomi teraz jak nie złapać się w toksyczny związek. Warto być uważnym zawsze.
    Jednakże wpis bardzo ciekawy i interesujący.
    Pozdrawiam⚘️

    Polubienie

  2. Z własnego doświadczenia (po trzech terapeutach na liczniku!) dostrzegłem pewne ryzyko w procesie terapii. Często zapominamy, że dobra terapia to sztuka zadawania sobie podstawowych (trudnych) pytań i odpowiadania na nie szczerze, a to wymaga wysiłku i odpowiedzialności. Niestety, wielu z nas woli unikać prawdy, kluczyć, a nawet przedstawiać fakty w subiektywnym świetle.

    Największe niebezpieczeństwo? Zanurzyć się tak głęboko w analizowanie swoich schematów, traum i przekonań, że kończy się to nie tyle ‚oświeceniem’, co przekonaniem o własnej zdolności czytania ludzi. Taki ‚oświecony’ potem diagnozuje każdego w swoim otoczeniu, zapominając, że życie toczy się ‚na zewnątrz’, a nie tylko w naszych głowach.

    PS. A co do terapeutów – z doświadczenia wiem, że wyjątkowo często sami mają niezły roz****l w życiu osobistym, co tylko pokazuje, że nikt z nas nie jest wolny od bycia ‚popieprzonym.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Dawniej jak faceci mieli jakiś problem to brali namiot,wędkę,flaszkę i najbliższego kolegę i wyjeżdżali w sobotę na ryby.Po powrocie już wiedzieli co robić,był to dobry i tani sposób radzenia sobie z życiem.

    Polubienie

  4. sa terapuci, ktorzy sami mowia. nie moge pani/panu pomoc. polecam to lub to. sa tcy ktorzy mowia szczrze ze tez sa ludzmi. sa tez psedu terpeuci – pelno na insta. jesli masz depresje/burn out, problewmy w zwiazku warto isc do lekarza tak samo jak ze zlamana noga. dlaczego relacje sie ropdaja bo jestesmy jak ladnie okresliles pokoeniem ikea. ja nazywam to razcej pokoleniem freemium. poki jestesm ny okresie probnym i z darmo to spoko. jak tzeba sie zangazowac, zplacic z abonament, to nagle robi sie problem niewazne czy to pryzjazn czy zwiazek. po co sie anagazowac skoro jest nowa plaftofrma. po co nad soba pracowac byc szczerym. po co wyznaczyc cele. lepiej porownywac sie z innymi na insta i udawac ze mamy super zycie.

    Polubienie

  5. Psychoterapia jest cennym narzędziem, które może bardzo pomóc, ale… nie każdemu, nie na wszystkie problemy i nie w wykonaniu każdego terapeuty. Sam jestem już trzy lata w terapii i widzę, że w paru obszarach poczyniliśmy ogromne postępy, w innych mniejsze, jedna kwestia została przepracowana racjonalnie, ale emocje nadal nie są uzdrowione i nie wiem, czy to kwestia metody czy mojej specyficznej konstrukcji psychicznej.

    Generalnie jednak polecam terapię każdemu, kto ma poczucie, że nie radzi sobie z życiem, nie rozumie siebie i swojego funkcjonowania w świecie albo doświadcza trudnych do zidentyfikowania nieprzyjemnych stanów psychicznych. Terapeuta, jako osoba z zewnątrz i (teoretycznie) neutralna, może odkryć powiązania między zdarzeniami z naszego życia i ich wpływ na chwilę obecną. Przyznam, że sam byłem zaskoczony niektórymi odkryciami, które terapeuta poczynił już podczas kilku pierwszych sesji. Dzięki temu lepiej zrozumiałem siebie i to, jak mogłem być odbierany, co miało istotny wpływ na moje funkcjonowanie i częściowo trwa do dziś.

    Oczywiście oprócz kwalifikacji terapeuty istotny jest też jego charakter, płeć (niektórzy się nie otworzą przed facetem), sposób bycia, wiek i doświadczenia życiowe. Jeden terapeuta mi nie pasował, bo był za bardzo rubaszny, inny konserwatywny w poglądach i niewyrobiony życiowo. Czasem paradoksalnie młodszy terapeuta w niektórych aspektach lepiej sobie poradzi niż taki w średnim wieku (wiem z doświadczenia swojego i koleżanek).

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.