Norbi & K.A.S.A. nagrali właśnie piosenkę. Wyjątkowo paździerzową, muszę przyznać. Nie obejrzałem do końca, bo jeśli jest coś gorszego od tego songa, to tylko teledysk do niego.
Jak to szczerze i bezwzględnie podsumował K.A.S.A.: „Świętujemy ćwierćwiecze jedynego hitu Norbiego;-) (nie robimy póki co lepszego klipu bo nie liczymy już na światową karierę).”
Ale zmierzam do tego, że jeśli nie wiesz kim był Norbi, albo chociaż kim był K.A.S.A. to daj sobie spokój z tą notką. I tak nie skumasz, o co mi chodzi.
Bo dorosłość polega na tym, że rzeczy które wydawały nam się blagą i humbugiem, gdy byliśmy młodzi nagle okazują się prawdą. I uderza to w nas, jak młotem.
Ile kosztuje pakiet odmładzający dla kobiety po 30-tce? 50 tysięcy
Siedzę w przyjemnej restauracji, jestem w nastroju frywolnym, więc piję margheritę.
Pociągam pierwszy łyk, który zostawia słony posmak na języku, a wtedy dawno nie widziany kumpel sędzia mówi, że właśnie sobie zrobił mezoterapię mikroigłową i jest bardzo zadowolony, bo to taki OBOWIĄZKOWY pakiet dla facetów po 40-tce.
– Po chuj? – zapytał, przyznaję, bardzo konkretnie mój przyjaciel M.
– Widzisz jaki jestem gładziutki? – poklepał się po twarzy kolega. – Takimi mikroigłami cię nakłuwają. Teraz idę na kurację teściem.
– W sensie, idziesz z nim na ryby, czy jak? – zdziwił się M.
– Jakie, kurwa, ryby?? – zdziwił się sędzia. – Terapia hormonalna testosteronem. Chcę lepiej wyglądać na siłowni.
Ta mezoterapia to bodaj 1300 ziko, ale terapia teściem pod opieką lekarza już 800 stów miesięcznie i to przez jakiś rok, jak nie dłużej. W sumie i tak tanio, bo kumpela właśnie podchodzi do pakietu dla kobiet po 30-tce.
Będą robione cycki.
Liposukcja z brzucha.
I coś z poprawianiem szyi, nie zapamiętałem dokładnie, ale w sumie 50 tysięcy.
Przemijanie
Pamiętam śmietankowe lody Bambino. Były jeszcze chyba owocowe i kawowe, ale te śmietankowe smakowały mi najbardziej.
Pamiętam szklane butelki na mleko stojące pod drzwiami.
Pamiętam budyń w przedszkolu.
Pamiętam cytronetę w foliowej torbie.
Pierwsze hot dogi, czyli drapiące do krwi podniebienie bułki, cienkie parówki, a wszystko zalane keczupem.
Wyglądam młodo, ale jestem stary. Na dodatek jeszcze sentymentalny.
Czy pamiętam ciała kobiet z którymi byłem? Czasami. Czy pamiętam ich twarze? Rozmazują się w przeszłości. Czy pamiętam dotyk, poranki i wieczory, spacery i jęki w ciepłą, letnią noc? Powoli kryją się za mgłą.
Otrzymaliśmy siebie na moment.
I tak ma być.
Przemijam i każdy z nas przemija, co najlepiej pokazuje scena z filmu Paolo Sorrentino „Młodość”. Na tyle niebezpieczna, że na YT ciężko ją znaleźć. Jest tam w końcu kobieta topless, a – jak powszechnie wiadomo – nie ma niczego bardziej niebezpiecznego niż cycki.
Żadna strzelanina, ani mordobicie nie są w końcu tak deprawujące. W basenie siedzi sobie Michael Caine i Harvey Keitel. Kiedyś pożądani przez miliony kobiet na całym świecie, które o nich marzyły. A teraz dwóch starych dziadów. Wychodzi ona. Kompletna piękność. Idzie naga, ale wygląda niczym ruchomy posąg, niczym dzieło sztuki.
Nienaganna figura, pełny biust, pełne usta, olśniewa. Obaj zamierają w podziwie. A ona nawet nie zwraca na nich uwagi. Przeciąga po nich niewidzącym spojrzeniem.
Seks to harmonia. A ona i oni tej harmonii nie są w stanie już osiągnąć. Oni mogą być bogaci, mogą być sławni, ale są już poza harmonią. Mogą tylko kupić za swój status ciało jakiejś młodej kobiety. Ale już nie harmonię.
Pościg za młodością
Ponoć młodość się kończy w wieku 30 lat, a do 60-tki to jest wiek średni. Ale ludzie podejmują trud, aby się ścigać z czasem i ocalić jak najwięcej można.
I to jest okey.
Ludzie mogą się ciąć, wypychać, ostrzykiwać i przeszczepiać włosy z jaj na głowę. Bo to ich życie i to oni mają się ze sobą czuć dobrze, patrząc w lustro. To jak z tym robieniem tatuażu, kiedy ktoś ci mówi: „ale wiesz, że to źle będzie wyglądało na starość”? Chuj mnie to boli, jak to będzie wyglądało na starość.
Młodość jest takim dobrem, które każdy traci, można tylko spowalniać jej odejście, lub rozpaczać. Tyle, że to nic nie da. Z roku na rok się starzejemy. Z roku na rok obrastamy w problemy, obrastamy w zobowiązania. Tyle, że starość nie nadchodzi, kiedy jesteś łysy i gruby, albo cycki ci opadają. Starość nadchodzi, kiedy nie żyjesz już w swoim czasie, gdy przestajesz żyć bieżącą chwilą.
Są ludzie, którzy rozpamiętują przeszłość i stracone szanse. Zamiast żyć, coraz częściej zastanawiają się, co im w życiu nie wyszło. Podglądają osoby, z którymi kiedyś dzielili życie. Ciała kobiet, które nie należą już do nich. Ciała mężczyzn, które kiedyś były ich, a teraz należą do jakiejś innej.
W czym jest lepsza???
Tęsknią za słowami, których nie mieli okazji wypowiedzieć. Za życiem, którego już nie będzie. Które mija bez nas/bez nich.
Historia o babci
Kiedyś niejaki Jano napisał mi w komentarzu:
„Jak miałem -naście lat, moja babcia mawiała że na wszystko jest w życiu właściwy czas, i w tym czasie powinno się robić właściwe rzeczy – za młodu wyszumieć, będąc młodym ale już wyszumianym, nie wcześniej – założyć rodzinę, potem jakiś czas popracować byle nie za ciężko bo szkoda zdrowia a potem co kto chce i nie przejmować się co ludzie gadają (ona akurat miała swój ogród i poza nim w dupie cały świat przeliczalny na dolary i warty opisania w gazetach.
Oczywiście nie miałem pojęcia o czym mówi, ale byłem jej wdzięczny że zawsze udzielała azylu i robiła za adwokata gdy tak narozrabiałem, że mega awantura domowa z rękoczynami włącznie była gwarantowana.
Babcia była całe życie (to, które znam – jak ją poznałem była już stara szczęśliwa, zdrowa i żyje nadal, jako 89 latka obecnie). I jest jedyną osobą w rodzinie do której przyjeżdżają sami z siebie wszyscy aby ją odwiedzić – od najstarszych po prawnuki, z całej Polski i nie tylko.
Moja matka robiła wszystko wbrew jej słowom. Za młodu była grzeczna, nie wyszumiała się wcale, później żyła zasadami które jej wpoił pan ksiądz i pan propaganda z telewizora, pracowała tak, że przed 50 została neurotyczną, znerwicowaną inwalidką po zawale, bajpasach i połowie klasyfikacji ICD, a potem już nic nie mogła.
Teraz jest zgorzkniała, ma poczucie opuszczenia i samotności, mało kto do niej zagląda bo toksyczne nastawienie powoduje że wychodzi się od niej o 10 lat starszym i chwilę trwa dojście do siebie.
Nie tyle sikała pod wiatr, co żyła w nie-czasie i nie miała swoich poglądów tylko żyła cudzymi, wierząc w jakąś idiotyczną „jedyną słuszną drogę”.”
Do urny z prochami jeszcze mi bardzo daleko, mam nadzieję – aczkolwiek już po połowinkach, zdecydowanie. Czasem mam myśl – czy gdybym się dowiedział że mam guza w mózgu i max pół roku na zamknięcie spraw…to czego bym żałował? jeśli w ogóle?
I do głowy przychodzi mi tylko jedna myśl – NIC z przeszłości. Była fajna.
Nie dorobiłem się wielkiej kasy, nie ogłosiłem nowej teorii względności…i co z tego? To nie ma znaczenia – bo często byłem szczęśliwy, a tylko to się liczy.
Dzięki babci i jej radom – uznałem że materializm to zgniły owoc, im więcej żresz tym biegunka większa a szczęścia to więcej zabiera niż daje.
Czego żałuję? Że nie zdążę już przeprowadzić się na stare lata na Kanary i przez ostatnie tygodnie życia będę oglądać szary, smutny, deszczowo-depresyjny kraj za oknem. No chyba, że szczęśliwie strzelę w kalendarz latem.”
Strasznie podoba mi się ten komentarz. Bo ma w sobie dużo prawdy.
Starość nie nadchodzi, kiedy masz zmarszczki wokół oczu.
Tylko wtedy, gdy ogarnia cię żółć i rozpacz z powodu przegapionych szans. Starość nadchodzi, kiedy uważasz, że coś nie wypada. Że nie wypada tańczyć na ulicy. Nie wypada złożyć dżinsów. Nie wypada pomalować na czerwono ust (to raczej kobiety, ale panom też nie bronię), zorganizować imprezy do białego rana.
Starość nadchodzi, kiedy już nie rozumiesz świata, który cię otacza, Starość nadchodzi, kiedy już nie potrafisz kochać.
Ale zanim nadejdzie to wszystko, między młodością a starością pojawi się najlepszy okres w życiu: dojrzałość.
Dojrzałość to światło umysłu, nie zmąconego jeszcze gaśnięciem, a nie zaburzonego już brakiem doświadczenia.
Dojrzałość to wiedzieć, kim się jest i czego się chce.
Dojrzałość to umiejętność wybaczania.
To moment, kiedy szanujesz, że ludzie są inni niż ty.
Kiedy nie wdajesz się już w nonsensowne walki.
Kiedy trzymasz obok siebie, tylko tych, których chcesz trzymać.
Dojrzałość to okres rozrodu dla zalet, które się dotychczas uprawiało, okres porządkowania dla przekonań, które się dotychczas tylko sprawdzało, okres weryfikowania trajektorii, którą się dotychczas tylko testowało.
Za dojrzałość.
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych notkach?
Chcesz więcej takich opowieści?
To zamów sobie moją nową książkę ROMAN(S)
https://www.empik.com/roman-s-piotr-c,p1326826985,ksiazka-p
https://www.legimi.pl/ebook-roman-s-c-piotr,b921640.html
https://www.storytel.com/pl/pl/authors/307345-Piotr-C
Audiobooka czyta Filip Kosior.
No i prawda. Akurat teraz mam czas w życiu gdzie robię coś czego nie wypada , ale mam gdzieś co mówią inni. Jedynie z tym kochaniem jest problem by po raz kolejny zaufać kobiecie. Daje sobie szanse oczywiście, może się uda. Pozdro
PolubieniePolubienie
Starość jest fajna. To czas, gdy człowiek wciąż właściwie wszystko może, ale niczego już nie musi. Podoba mi się w niej przezroczystość, dzięki niej stałam się niezauważalna, a to miłe uczucie; nikt już mnie nie obmacuje wzrokiem. Myślę co chcę, mówię co chcę, żyję jak lubię. Kurczę… jaki ten świat jest piękny… Kiedyś żyłam jak automat, teraz nareszcie czuję się wolna.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Uff. Nie jestem stara!!! Dzienx. Zrobiłeś mi dzień!!!
PolubieniePolubienie
Hmm cóż napisać..prawdę w iweku lat 40+ dokładnie tak myślę tak czuję i… bez owijania w „bułkę przez bibułkę” ten tekst kojarzą pokolenia po …mnie lepiej niż gdybym napisała „bez owijania w bawełnę” hehe no .. szczera prawda fajnie poczytać że ktoś to wszystko widzi i czuję jak ja ..młoda ..zajebista… wreszcie robiącą co chce a nie to” czego inni chcą u co wypada”…..super M
PolubieniePolubienie
Aż sobie zrobiłam mały rekonesans pod hasłem „czego żałuję” no i wyszło cholernie dobre „niczego” i „jak wiele zrobiłam” w życiu. Starczyło by tego na kilka żyć i jeszcze by zostało. Nie kojarzę lodów Bambino ale Calypso na pewno. I to waniliowe. Mleko w wakacje u Babci na wsi. Niczego więcej nie było mi potrzeba. Żyję spełniając swoje zwykłe cele i tego uczę Córki. Przykładem- że warto i można dbać o własną autonomię bez narażania na jej koszty bliskich. Ominęły mnie pakiety dla 30 i 40 latek. I nie czuję potrzeby by czekać na ten po 50. Ze sobą mi dobrze. Po drodze koleiny i wyboje ale któż ich nie doświadcza. Czas płynie niezależnie od naszych osiągnięć czy porażek. Czy coś da walka z Nim? Nie. Ale warto go sobie umilić.
PolubieniePolubienie
Czarny,
So true…
Najlepszy wpis jaki czytałem…
Dzięki…
PolubieniePolubienie
O fuck, jaki dobry wpis, twoje wpisy pomagały mi w naprawde chujowych momentach w zyciu Dzieki!
PolubieniePolubienie