“Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” jakby straciło na aktualności, co?

Był koniec lutego, kiedy obudziłem się w środku nocy. Nie mogłem oddychać. Czułem jakby ktoś chwycił mnie za gardło i z małpią złośliwością zaciskał na nim palce. Wstałem i przez pół nocy siedziałem na kanapie, łapiąc z trudem oddech. Chyba masz zapalenie oskrzeli chłopaku, pomyślałem. 

Przez kilka dni oddychałem jak bułgarski opiekacz. Nie miałem siły. Czułem się rozbity. Pracowałem z domu. Pięć dni później poszedłem na siłownię. Coś tam jeszcze szmerało po płucach, ale dawało się z tym wytrzymać. Tydzień później siedziałem w samolocie do Portugalii. Wróciłem już zdrowy. Inne powietrze mi pomogło. 

Może to było zapalenie oskrzeli. Może to była grypa. A może słowo na k. Nie wiem. Przekonam się pewnie za kilka miesięcy, kiedy będzie wiadomo czy mam przeciwciała. 

 Czy teraz bym zrobił coś inaczej? Tak. Tyle, że ocenianie przeszłości z punktu widzenia teraźniejszości nie zawsze ma sens. Zawsze jesteśmy strasznie mądrzy już po. Zawsze  jesteśmy strasznie głupi przed.

Czytaj dalej