Co powiemy swoim dzieciom, gdy zapytają, jacy byliśmy, mając 16 lat? A jacy mając 30?

Nieodżałowany profesor Jerzy Vetulani opowiadał kiedyś historię, jak to w Krakowie w latach pięćdziesiątych Urząd Kwaterunkowy przydzielił dwupokojowe mieszkanie z kuchnią, na ulicy Zwierzynieckiej, czterem nieznającym się wzajemnie osobom. Trzem młodym paniom i jednemu panu.

Na początku sąsiedzi skarżyli się na awantury, lecz po pewnym czasie wyciszyło się, a po niespełna roku przed drzwiami pojawiły się trzy dziecinne wózki. Sąsiedzi oczywiście zareagowali i wystąpili do kwaterunku o przyznanie dodatkowego mieszkania przynajmniej dwóm kobietom, ale wtedy cała grupa zaprotestowała: „Tak nam się żyje znacznie lepiej. Marysia i Zosia oraz Janek pracują, a Kasia opiekuje się trójką dzieci, oczywiście przy pomocy pozostałych.”

 Jaki z tego jest wniosek? Są nawet dwa.

Pierwszy: gdy już człowiek znajdzie cudem właściwą osobę i, na nieszczęście, jest mu dobrze, to zawsze ktoś bliźni się przypierdoli.

I wniosek drugi: bardzo łatwo żyć tak jak chcą inni; bardzo trudno, zaś, ustalić, czego człowiek chce sam dla siebie.

Czytaj dalej