To już koniec świata monogamii. Wizja związków do śmierci, sypie się na naszych oczach

Kultura naszego zachodniego świata, przynosi nam prosty dogmat, celem naszego życia jest ślub, dziecko/dzieci i związek dopóki śmierć nas nie rozłączy. 

A następnie odwalenie kity i ładny nagrobek, fundowany przez wdowę (częściej), czy wdowca (rzadziej). 

Już sam ślub to jest u nas coś szczególnego, odświętnego. Jak ktoś nie wierzy, to niech zobaczy, ile czasu przeciętna kobieta szykuje się na wesele. Kiecka, włosy, kolejna kiecka, bo pierwsza jednak nie pasuje, buty, nie, jednak inne buty, maseczka, paznokcie… A to nie jest nawet jej własny ślub! 

Decyzja o pójściu na wesele oznacza dla niej trzy dni roboty przed i jeszcze mnóstwo wątpliwości, czy podjęło się właściwe decyzje.

Tyle, że podobnego rodzaju wymagania: miłość do śmierci, wierność aż po grób to obecnie mimowolny sadyzm. 

Większość osób nie ma na to najmniejszej szansy, albo szarpać się będzie w niespełnieniu. 

Czytaj dalej

Kobiety same sobie szkodzą. I zaraz Ci to udowodnię 

Piszę ten tekst, bo się wkurwiłem i zawachlowałem uszami. 

Czytam wywiad z pisarką Agnieszką Szpilą. Zaczyna się nieźle: „uważam, że biały heteronormatywny ochrzczony Polak szkodzi planecie”. Innymi słowy, to o mnie. Co prawda jestem agnostykiem, ale nie bawmy się w drobiazgi. W to, że nie miałem tutaj większego wyboru też nie. Jak dla mnie mógłbym się urodzić na Jamajce. 

Szpila dwa:

„W dzisiejszych czasach, w tym konkretnym kraju, bycie mężczyzną to jednak obciachowe zajęcie.”

Oraz moje ulubione: 

Szpila trzy: „Do seksu też was coraz mniej potrzebujemy, to i na orgię podczas sabatu się nie załapiecie.”

Co zamiast seksu z kobietami/mężczyznami? Pieprzenie z kaktusami. Przepraszam, tego w wywiadzie nie było, ale o to chodzi. Bo Szpila cztery: „Na świecie ekoseksualność nie jest niczym nowym, to tylko u nas taki wielki skandal i oburzenie. Annie Sprinkle i jej towarzyszka oraz wiele innych osób na świecie uprawiają seks z roślinami i nazywają się osobami ekoseksualnymi.” 

Tak, pani Annie Sprinkle istnieje, ma doktorat, poślubiła ziemię i ziemia jest jej kochanką/iem. 

A ekoseksualność to nowy gender. 

Szpila razi jednak naiwnością, powiedziałbym grubiej, ale się ugryzę w swoją heteronormatywną dupę. 

Oto i wspomniany wywiad. Screenshot wyborcza.pl
Czytaj dalej

Nadeszła nowa cenzura. Nie możesz czytać czego chcesz, ani śmiać się z czego chcesz

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, jeszcze nawet hen przed tym, kiedy Maffashion i Jessica Mercedes były młode i dopiero zaczynały karierę, największą gwiazdą internetu był bloger Kominek. 

Kominek jaki był, każdy widział. 

Raz pisał: „Jeśli mężczyzna zaczyna się od metra osiemdziesiąt… to kobieta kończy się na 60 kg. A także na trzydziestym roku życia, włosach ściętych na chłopaka, żółtych zębach i glanach.” Innym razem: „Nigdy nie zakochuj się w kobiecie, która na pierwszej randce daje ci dupy”, bądź: „bijcie dzieci. Wyjdzie im to na dobre. Gdyby nie stosowano na mnie kar, to ja bym wyrósł na jeszcze większego idiotę niż jestem teraz.” I radził: „co trzeba zrobić, żeby zerżnąć dziewczynę w tyłek…„. No z dzisiejszej perspektywy to nudy, przyznajcie. Na Tik-Toku lecą w co drugim filmiku obecnie mocniejsze tematy.  

Kominek mimo swoich „kontrowersji” był pieszczochem reklamodawców. Kroił przez moment największą kasę w sieci. Burger King dał mu na przykład 100 koła żeby się przejechał do Stanów, inni reklamodawcy czekali w pozie ‘aportuj’. Jeszcze początkujące blogerki modowe wdzięczyły się na jego widok, mrugając rzęsami, a wschodzące i wówczas aktualne gwiazdy internetu przybijały z nim piątki. 

Tylko ja nieco zbijałem z Kominka bekę uważając, że jako bloger lifestylowy nie powinien trzymać whisky w lodówce. 

Nevermind.  

Dwa lata temu Kominek został wypieprzony z hukiem z listy prelegentów drugoligowej branżowej konferencji. Otóż, kilka pań napisało list, w którym zarzuciły Kominkowi, że pisał – uwaga, to będzie dobre –  „z pozycji przywileju i władzy”. Jego słowa były „wtórnie wiktymizujące ofiary przemocy domowej”, popularyzował kulturę gwałtu, „utrwalając maczyzm i mizoginię.” I jeszcze jedno: „Jest jawnym beneficjentem opresyjnych klisz kulturowych, które sam przez lata utrwala.” 

Tu pozwoliłem sobie na wyraźne parsknięcie. 

Kominek był noszony na rękach i hołubiony dopóki był silny i miał zasięgi. Ale nic tak szybko w internecie się nie kończy, jak sława. Kominek zwyczajnie więc padł, bo był już słaby. I zaraz to wyjaśnię. 

Czytaj dalej

Co ja, Czarny, sądzę o filmie ‘Pokolenie Ikea’?

To jest informacja o filmie. Jeśli ktoś spodziewa się ofert sprzedaży opla, albo mojego tyłka z linkiem do Only Fans, to nie tutaj. 

Choć przyznaję, czuje się nieco odsłonięty.

Czytaj dalej