Mniejsze dupy 7

– Może ja lepiej podleję kamienie wodą.

Zszedłem z półki, poprawiłem ręcznik. W kącie stało drewniane wiadro. W środku drewniana łyżką. Wzialem łyżkę i podlałem obficie po rozgrzanych kamieniach. W powietrze walnęła wielka chmura pary wodnej. Taka, że mi dech zaparło.

Blondyna zaczęła chichotać pod nosem.
– Co tam?
– Nie, nic.
Chichra się dalej.
– No powiedz, no.
– Nie bo mi głupio.
– Mów!!! Przecież wiesz, że teraz już ci nie odpuszczę.
– Jak byłam dzieckiem sikałam  na transformator z prądem. Wtedy też taka para leciała… I takie fajne ogniki były. Niebieskie.
– Lałaś na transformator z prądem??
– No.
– Serio?
– Serio.
– Wow.

Zarechotałem wyjątkowo szczerze. Głównie do wspomnień. Lanie na transformator wydało mi się równie zabawne jak stawianie kloca w wodzie z deski windsurfingowej.
A kloca stawiałem nie dalej jak rok temu. No, może trochę ponad rok. Wyjechałem z Kurą na Mazury. Był długi weekend majowy czyli Marks, wódka, Konstytucja, rzyganie, ja miałem 34 dni wolnego a firma inspekcję pracy na karku. – Las, piwo, zwęglona kaszanka z grilla tego mi trzeba. Trzeba odpocząć od smętnej atmosfery napiętych szturmówek – pomyślałem.

Kura pracuje jako senior copywriter  w agencji reklamowej i w ogóle jest miłym kolesiem. Pedałem o czym wiedzą wszyscy jego znajomi ale on się nie przyznaje i w sumie nikomu to nie przeszkadza. Ma 2 m wzrostu, zarośniętą klatę a w barach jest szeroki jak szafa gdańska.
Między pedałami są podobno panny i faceci. Myślę że jak Bóg ma poczucie humoru to Kura jest właśnie panną, która się nadstawia i jęczy, bo w rzeczywistości wygląda na 1000 proc. macho. Do momentu kiedy nie kładzie mi ręki na kolanie wszystko jest w porządku.

Lubię jeździć z Kurą na Mazury i robimy to przynajmniej dwa razy do roku. Jest droga – Warszawa – …. gdzie Kury starzy mają chatę, jest muzyka – US3 pierwsza płyta, bo w trakcie jazdy potrzebne jest coś speedującego, są ciemne okulary, bo tak nakazuje folklor. Każdy z daleka musi widzieć że jesteś twardym gościem a nie byle burakiem, za kierownicą Saaba rocznik 99.
Droga kojarzy mi się z amerykańskimi filmami z cyklu on the road again. Koleś rzuca wszystko: prace, klatkę dla brojlera, bony z sodexo, automat do kawy. Idzie do banku wyjmuje całą kasę jaką ma i rusza w podróż. Śpi w motelach po 20 dolców za noc gdzie rośnie grzyb na firance prysznicowej a karaluchy zapieprzają po podłodze robiąc sobie manifestację w obronie praw pracowniczych. Tak jak w Thelma and Luise albo Duets.

On podrywa kelnerkę z przydrożnego baru. Ona jest miłośniczką klasycznej poezji amerykańskiej na wyrywki cytuje Whitmana i oczywiście marzy o tym, żeby zostać modelką w Big Apple. Ewentualnie chce otworzyć sklepik z psim żarciem i wieść życie proste i nieskomplikowane, obserwując dajmy na to gwiazdy. W filmie obowiązkowo musi być scena kiedy on zadzierając łeb do góry mówi: to jest  wielki wóz. O to! Wiesz to z lewej strony.
Na co ona odpowiada: – Skąd wiesz [wstawić trzepot rzęs]?
– Studiowałem dwa semestry astronomię.
Tylko że astronomia to godziny jebania o fizyce na poziomie zaawansowanym a nie żadne patrzenie w gwiazdy. Nic to i tak jedzie się fajnie.

5364_db81

Mniejsze dupy 6

Szukamy zen. Uwaga adin, dwa, tri, cietyry…
ZENNNNN
Jestem pieprzonym kwiatem lotosu na pieprzonej tafli jeziora.
ZENNNNN
Leżę, kwitnę i się pocę.
ZENNNNN
Kątem oka widzę, że laska ma problem i chce zagadać ale coś nie może się przełamać.
Zlewam ją. Liczy się:
ZEEEENNNNN
ZEEEENNNNN

Zacząłem zastanawiać się jakie cycki ma Edyta Górniak. Ze słodkich marzeń wyrwał mnie głos blondie.
– Ten blondyn z którym gadałeś długo go znasz?
Kurwa. I po co się odzywasz kobieto? Po co zakłócasz mi błogi spokój? Why? Why? Why?
– Tak?
– Ten blondyn wiesz co z nim gadałeś? No, wiesz który. Taki wielki. Długo go znasz?

Podniosłem głowę z dech.
– A Chemik? Nie wiem, dwa lata? Widujemy się tu czasem. A co podoba Ci się?
– Lubię takich dużych gości. Nie patrz na moment dobra?
Blondyna zręcznie zrzuciła z siebie ręcznik i rozłożyła go na ławce. Jednym susem położyła się na brzuchu wystawiając krągły a przede wszystkim nagi tyłek na działanie temperatury. Spojrzała w moją stronę upewniając się, czy widziałem jej akrobacje, czy jestem w stanie przełknąć ślinę i czy mam na tyle silną wolę aby oderwać wzrok od jej pośladków.
Chciałbym powiedzieć że moja wola była dostatecznie silna.

– Wolny? – zapytałem, przełykając ślinę.
Zastanowiłem się moment czy sztanga i siłownia to wystarczający substytut kobiety na stałe. Wychodziło mi że nie bardzo.
– Nic nie mówił żeby wyrwał coś ostatnio – spróbowałem ostrożnie.
Kąciki ust drgnęły mi w uśmiechu. Pohamowałem sie z trudem. No dobrze jestem trochę złośliwy tak?!
– Choć muszę cię uprzedzić Chemik ma pewne problemy…
Zwisa mu!!! La la la Zwisa mu !!! la la la la Zwisa mu !!!! Impotent !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
– Khem ze sobą…
– Pedał?
– Nie. Ale wywiesił białą flagę na maszcie.
– Nie poszło mu z jakąś??
– Ciężko mi wypowiadać się za kogoś ale chyba ćwiczy solo. Musisz sama zbadać jego stosunek w tym zakresie.
– Zrobię mu loda i się od razu przełamie – blondyna uśmiechnęła się lubieżnie.
Szczera kobieta. Cenię takie.
– Może i tak. Może i nie. Brzmi to jednak przekonująco – dodałem pośpiesznie, co by nie urazić kobiety.
5488_970c

Mniejsze dupy 5

Azaliż powiadam wam nic nie równa się temu momentowi na siłowni, kiedy skończyłeś ostatnia serię i możesz powlec się do szatni. Powlokłem sie więc do szatni. Drżący. Zmęczony. Przekrwienie mi ustąpiło i jestem jak 12 sekund po orgazmie. Zbliżam się do mitycznego pojęcia szczęścia. Ściągnąłem przepocone ciuchy. Wrzuciłem je od razu do torby, dorzucając gratis sportowe buty. Wziąłem ręcznik i klapki. Teraz  sauna i do domu. Będę 22.30.

Umyłem się pod prysznicem. Nie jestem w końcu chamem, żeby spocony pchać się do sauny. W sumie to idiotyczne , bo zaraz i tak będę się pocił ale według savoir vivre jesteś dżentelmenem jeśli robisz określone rzeczy w określonej kolejności. Robisz kupę – myjesz ręce. Uprawiasz seks, wracasz do domu. Wchodzisz niespocony, wychodzisz spocony.
– Mam nadzieję, że skubańcy jeszcze pieca nie wyłączyli– pomyślałem markotnie.

Markotnie, bo ostatnio żeby rachunki za elektrykę niższe płacić potrafili piecyk odłączyć już o 21, tak że koło 22 było jak latem na plaży nad Baltykiem.. Zamiast 90 ledwo 50 stopni.
Obejrzałem jeszcze podejrzliwie swój brzuch w lustrze, czy przypadkiem zbyt duża ilośc steka i frytek nie odbiła się fatalnie na jego kondycji. Nie było źle więc klap, klap poczłapałem do sauny.
Chemika już dawno nie było.

W saunie siedziało za to marzenie producenta pornoli. Blond z pasemkami w różowym ręczniku. Z krwistoczerwonymi pazurami jakby rozdzierała nimi kurę gołymi łapami. Zgodnie ze schematem powinienem ją teraz wychędożyć i porzucić rozpaloną w saunie. Ale sorry rozczaruje was dupa kompletnie nie w moim typie.

Kojarzę ją od kilku miesięcy. Jak przyszła była odrobinę puchata ale za to miała warunki z przodu i tyłu. Teraz wygląda jakby trochę ją wklęsło. Jakby z D do B zjechała. Jak dla mnie gorzej. Pewnie sprzedaje żel do włosów albo przepaski na włosy.
– Dobry –powiedziałem na wejściu.

Zamknąłem drzwi. W miarę szybko aby ciepło nie uciekało.
– Cześć – odpowiedziała blondyna
Poczłapałem do ławeczki. Siadłem na dole, bo było ciepło. Jakby było zimno siadłbym na górze, bo ciepło zgodnie z pieprzonymi prawami fizyki, które usiłowała mi wbić do głowy pani Chmielowska z liceum szło do góry.
– Ciepło dzisiaj – powiedziałem z wrodzonej uprzejmości, żeby jakoś zagaić i nie wyjść na chama.

Ja w domu telewizor Sony mam
Video Sanyo, na kompakcie gram A
Nie jestem cham
Nie, nie, nie, nie jestem cham
Ja domy mam dwa i cztery auta
Nie jestem cham !

– Nagrzali. Gorąco jest – zripostowała bystro blondyna.
– Dobrze dla nas. Nie zawsze im się to zdarza. Ile jest?
Blondyna spojrzała na termometr. – Coś koło setki.
– Ostro. Ostatnio jak tu byłem to było jak latem w Łebie. (Ostatni raz latem 1992 kiedy przyjechałem do babci)

Panna zachichotała i zrobiła usta w ciup.
To część oficjalną mieliśmy już za sobą i mogłem spokojnie położyć się na dechach z fińskiego świerku. Co też zrobiłem. Starając się nie myśleć zbyt intensywnie kto pocil się w nie pięć minut wcześniej. Ale szczotką która leżała w rogu kabiny sauny bym się już nie wyszorował. Nie potrafię aż tak kastrować wyobraźni.4841_8558

Pokuszenie 7

Nie zadzwoniłem do niej następnego dnia. Wyszedłbym na zbyt napalonego. Ani następnego. Miała zacząć się niecierpliwić. Trzeciego też nie. Miała stracić nadzieję. Słuchawkę domofonu wziąłem do ręki dopiero czwartego dnia.

Ale zaraz do tego wrócę. Nie niecierpliwcie się.

Chciałem ją uwieść. A później rozłożyć na stole z wypiętym tyłkiem i rękoma kurczowo trzymającymi krawędzi stołu.

Pojechałem do Piotra i Pawła i za trzy złote kupiłem duży papierowy karton. I mniejszy za dwa. Do tego dołożyłem trzy pudełka w Empiku. Jedno mniejsze od drugiego. Do środka włożyłem najbardziej kurewskie majtki Chantelle jakie udało mi się znaleźć w GalMoku. Mocno wycięte z tyłu. Zapakowałem je do najmniejszego pudełka, przewiązanego czerwoną kokardą. Dołożyłem jeszcze kartkę: ZAŁÓŻ MNIE. A pudełko do kolejnego. I jeszcze kolejnego. I jeszcze kolejnego.

Dopchałem je gazetami. Spojrzałem krytycznie na całość i po namyśle przewiązałem pudło czerwoną kokardą kurwiąc przy tym na swój głupi pomysł. To cholernie trudne – zrobić ładną kokardę.

Na środku paczki umieściłem napis: OTWÓRZ MNIE.

O 23 poszedłem przez garaż do jej klatki. Wjechałem na jej piętro. Postawiłem pudło na wycieraczce. Nie zadzwoniłem. Wróciłem do  domu.

Nalałem sobie whiskey. Należało mi się. Wziąłem do ręki książkę z zaznaczonym fragmentem. Dziś miałem jej przeczytać… To w sumie nieistotne, kogo miałem jej przeczytać.

Poszedłem z książką i szklanką do przedpokoju. Usiadłem pod ścianą.

I wycisnąłem na domofonie numer jej mieszkania. Tak, uwodzenie właśnie się zaczęło. Pytanie brzmiało kiedy zacznie się kuszenie?

4983_0a3d

CDN

Paparazzo

To była gwiazda średniego formatu. Może nie taka, która pojawia się na trzydziestu okładkach w roku i ma 16 stronicową rozkładówkę w Vivie. Ale taka, której zdjęcia kupią wszystkie portale plotkarskie i większość tygodników typu people dając   o niej wzmiankę na okładce a w przypadku większej posuchy (Doda się nie rozebrała, Wojewódzki nikogo nie obraził, nikt znany się nie rozwodził) może nawet małe zdjęcie.

Jeśliby ona się rozebrała – byłoby to coś.

Paparazzi czekał więc spokojnie w oknie bloku naprzeciwko ze swoim aparatem z naprawdę dużym obiektywem.

Czekał już pół godziny i powoli zaczynało mu się nudzić. Zastanawiał się czy sięgnąć po kanapkę i termos z herbatą. Problem w tym, że w termosie miał już tylko resztki na cztery łyki a kanapka została tylko jedna. Wieczór mógł być zaś bardzo długi. Nie było sensu

Przekierował więc lufę na inne okna bloku, szukając czegoś co pomoże mu zabić czas. U góry nie było nic ciekawego. U dołu też – tylko gruba baba siedziała nad talerzem z zupą i jadła. Paparazzo mimo, że nie słyszał nic przysiągłby że siorbie.

Ale po lewej , po lewej stronie był pan i pani. Pani była już tylko w bieliźnie a pan w białej koszuli i spodniach od garnituru. Paparazzo porzucił myśli o kanapce i podostrzył obraz.

Trafił w idealny moment, pani w krótkich ciemnych włosach, okularach i wielkich absolutnie fantastycznych cyckach właśnie klękała przed panem i rozpinała mu rozporek.

Paparazzo spojrzał na rozanieloną minę gościa i nagle zamarł. Jego twarz wydała mu się bardzo znajoma. Nie – pomyślał, to niemożliwe. Przyjrzał mu się drugi raz.

Tak to zdecydowanie on! Znany prezenter, znanej telewizji informacyjnej właśnie miał robionego loda. Paparazzo nacisnął migawkę aparatu, prezenter miał bardzo błogą minę.

Pani – musiał przyznać – była wyjątkowo utalentowana w tej dziedzinie. Jej głowa chodziła w przód i w tył niczym  turbodoładowana pompa ssąca.

Nie żałowała też języka i ust.

On stał, Ona klęczała.

Paparazzo był pod wrażeniem. Prezenter odpływał, aparat robił zdjęcia, WTEM!  przy szczególnie gwałtownym ruchu głowy okulary zsunęły się z głowy pani i ….wylądowały na stercząccym fragmencie prezentera.

Gdzie zawisły . W poczuciu suspensu.  Panijednak  twardo nie przerwała zajęcia.Pan prezenter również pozostał twardy.

Paparazzo wyćwiczonym w tysiącach podobnych sytuacji miejscach puścił długą serię zdjęć. W samą porę. Prezenter nieco bowiem zsiniał i rękami przygarnął głowę pani do swoich bioder i chyba zawył.  Było mu wyjątkowo dobrze.

Paparazzo co by nie mówić też był zadowolony. Postanowił dać sobie spokój ze zdjęciami na dzisiaj. Sprawdził jeszcze na wszelki wypadek czy zdjęcia sa ostre. Wyjął kartę pamięci z aparatu i na wszelki wypadek wsadził ją sobie w gacie.

Następnie zjadł kanapkę. Popił herbatą i pojechał do domu.

Zdjęcia prezentera i pani w okularach mimo dużego zainteresowania ze strony jednego z tabloidów się nie ukazały. Prezenter telewizji informacyjnej wykupił je bowiem z agencji. Na wyłączność. Paparazzo nie był na tym jednak stratny.

7718_9bb7