To już koniec świata monogamii. Wizja związków do śmierci, sypie się na naszych oczach

Kultura naszego zachodniego świata, przynosi nam prosty dogmat, celem naszego życia jest ślub, dziecko/dzieci i związek dopóki śmierć nas nie rozłączy. 

A następnie odwalenie kity i ładny nagrobek, fundowany przez wdowę (częściej), czy wdowca (rzadziej). 

Już sam ślub to jest u nas coś szczególnego, odświętnego. Jak ktoś nie wierzy, to niech zobaczy, ile czasu przeciętna kobieta szykuje się na wesele. Kiecka, włosy, kolejna kiecka, bo pierwsza jednak nie pasuje, buty, nie, jednak inne buty, maseczka, paznokcie… A to nie jest nawet jej własny ślub! 

Decyzja o pójściu na wesele oznacza dla niej trzy dni roboty przed i jeszcze mnóstwo wątpliwości, czy podjęło się właściwe decyzje.

Tyle, że podobnego rodzaju wymagania: miłość do śmierci, wierność aż po grób to obecnie mimowolny sadyzm. 

Większość osób nie ma na to najmniejszej szansy, albo szarpać się będzie w niespełnieniu. 

Czytaj dalej