Proszę mi to wyryć na nagrobku. Czarny – żył jak pies, kochał ketonal

We wtorek 25 czerwca w nocy kiedy kilka osób miało orgazm, kilka kobiet trzymało czyjegoś penisa w ustach a kilku to się nawet podobało – mnie rozbolał  ząb.

Była to druga pierdolona ósemka. Wiem, bo pierwszej pozbyłem się w pewnej ekskluzywnej klinice z dziesięć lat temu.

Zaczął mi wtedy rosnąć ząb pod zębem.

Nie wiem jak boli kobietę kiedy rodzi naturalnie. Wiem za to jak boli kiedy ktoś kopnie cię z całej siły w jaja. Każdy facet  na dnie swej podświadomości trzyma to uczucie. To teraz dodaj do tego kopa, lśniącym czubkiem twardego buta mocne ściśnięcie jąder żelazną pięścią.

Macie to? Wizualizujecie?

To tak właśnie boli ósemka rosnąca pod innym zębem. Doszedłem do podania sobie od 6 rano do godziny 17 – 12 aspiryn. Dobra rada dzieci – nie bierzcie aspiryny kiedy coś was boli. Zatrucie aspiryną jest naprawdę paskudne.

Trzęsło mnie.

Pociłem się.

Nie wiedziałem już czym mam gorączkę czy jest mi zimno.

Ekskluzywna klinika była jedynym miejscem w Warszawie w którym mogli mi przeprowadzić zabieg wydłutowania ósemki w miarę szybko. Za trzy dni. Dostałem antybiotyki i ketonal, który łykałem jak cukierki.

Od tego czasu kocham ketonal.

Proszę mi to wyryć na nagrobku.

Czarny – żył jak pies, kochał ketonal

Zabieg? Dali mi takie znieczulenie jakie wstrzykuje się bykom przy kastracji. Ewentualnie ludziom przy wstawianiu implantów. Dali mi je dwa razy. Nadal bolało.

Lekarka, przecięła mi dziąsło. Krew zaczęła cieknąć. Pielęgniarka nie nadążała z jej odsysaniem.

Dentystka, blondynka, lat jakieś 30, znak charakterystyczny mąż – niemiecki stomatolog kiedy skończyła obtarła ręką czoło i powiedziała: ja jednak powinnam zrobić ten doktorat.

Później zrobiła.

Ale przy tym zabiegu, MOIM pierdolonym zabiegu popełniła błąd. Dowiedziałem się tego dopiero w ubiegłym roku. Niedokładnie wyczyściła pozostałości. Ale to już całkiem inna historia.

Wyszedłem z gabinetu chwiejąc się na łapach.

Kosztowało to chyba 1,2 tys. zł.

Dałbym pięć razy tyle. Zwłaszcza, że podając kartę nie wiedziałem czy mi starczy na zapłacenie rachunku. Gwoli ścisłości miałem tam chyba z 800 zł.

Pani włożyła kartę do terminala. Czekałem co powie. Podała mi kwit do podpisania. Później sprawdziłem – tego dnia przyszedł do mnie niespodziewany przelew. To był właściwie cud.

Podziękowałem i wyszedłem, ale całe zdarzenie jakoś nie wiem dlaczego zraziło mnie to do usuwania ósemek. A wiedziałem, że prędzej czy później będę musiał to samo zrobić z drugą.

Ale wolałem poczekać aż coś się zacznie dziać.

I dwa dni temu zaczęło.

Obudziłem się w nocy. Dotknąłem wargi językiem. I poczułem, że coś jest nie tak. Rano zadzwoniłem do swojego gabinetu stomatologicznego. Zazwyczaj umawiali mnie na wizytę następnego dnia. Teraz okazało się, że czwórka stomatologów zaczyna 1 lipca urlop. Pierwszy wolny termin – 15 lipca.

Rozumiem. Cenię nawet poszukiwania własnego życia i chęć odpoczynku.

Ale więcej tam nie wrócę.

Więc przeprosiłem się z ekskluzywną kliniką. Drugie podejście.

(będzie pan trochę opuchnięty, przez trzy dni, informuję, bo aktorom, to przeszkadza)

(a będę mógł mówić?)

(tak)

Za zdjęcie RTG zapłaciłem osiem dych.

Za 10 minutową diagnostykę 200 zł (w sumie wiedziałem co mi jest, bez tego)

Za antybiotyki i ketonal extra – ponad stówę.

380 zeta za 15 minut. A jeszcze nawet nie było właściwego zabiegu.

Ok, mnie stać.

Ale jakoś mam przeczucie, że sporo ludzi jednak nie. Żyjemy w kraju w którym ludzi nie stać na normalną wizytę stomatologiczną.

Nienawidzę tego uczucia kiedy coś mi jest.

2674_a9bb