Jak myśli Pokolenie Ikea?

Kiedyś znajoma poszła do łóżka po pijaku z żonatym facetem. Nic wielkiego. Ona była wyposzczona i pijana. I generalnie smutna i nieszczęśliwa. Oczywiście singielka. On przystojny i chętny.

Czyli mamy hedonizm i pogoń za seksem.

Jest blondynką i mieszka na Mokotowie. Pracuje oczywiście w korpo. Czyli taki pół leming. Gdyby mieszkała na Wilanowie to byłaby pełnokrwistym i rasowym.

Nawet głosowała w chwili słabości na Palikota. Znaczy się rozwiązła i jeszcze za małżeństwami gejów. A nawet adopcją przez nich dzieci. Czyli mentalnie jest nie z tego kraju.

Przyjechał do niej, do jej mieszkania kupionego na kredyt rzecz jasna. Przeleciał ją tak że się ściany trzęsły przy tej lampie i materacu z Ikeii.

Czyli oddaje regularnie datki na świątynię.

Aha – sąsiedzi następnego dnia mieli pretensje.

A później ona obudziła się o piątej z bólem istnienia. Pokręciła po mieszkaniu. Obudziła go o szóstej i powiedziała: musisz już iść. Czyli mamy zasady i pragnienie wolności ponad wszystko.

Co on jej odpowiedział? Ale ja mieszkam w Piasecznie! *

I tak wykopała go za drzwi.

*Dla tych, którzy nie są z Warszawy. Piaseczno jest kawał drogi pod miastem.

bestseller

Dziś ujawnię ile sprzedało się do tej pory egzemplarzy Pokolenia Ikea. Ale to za chwilę.

O tej książce  można mówić wiele rzeczy, że okładka jest nie taka jak być powinna, że za krótka, pewnie gdybym mógł siąść teraz do napisania tej książki teraz zrobiłbym to całkiem inaczej.

Ale wtedy by ona pewnie w ogóle nie powstała. Bo, rzeczy, które chcemy wielokrotnie poprawiać zazwyczaj nie oglądają światła dziennego.

Być może zrobiłem tylko demo, ale włożyłem w to kawał czasu, energii i emocji.  Chciałem opowiedzieć ludziom parę historii. Część z nich wydała mi się zabawna, część ważna., część wspólna z pokoleniem osadzonym w tym samym miejscu i czasie.

Coś sobie udowodniłem, A czy będzie to moja pierwsza i jedyna książka czy będą następne to już jest kwestia wtórna.

(Tak, zaraz ujawnię ile się sprzedało, odrobinę cierpliwości proszę).

Po jej napisaniu nic się nie zmieniło. Nadal pracuję w kopro. Nie mam ciągle widoków na to, że mogę rzucić pracę i wziąć się tylko za pisanie. Napisałem zresztą kiedyś: jeśli uważasz, że dzięki napisaniu książki uda ci się rzucić dotychczasowe zajęcie i zarabiać na życie to jesteś w błędzie albo weź się za pisanie fantasy.  Ale pamiętaj Wiedzmin, Wędrowycz oraz Mordimer Madderdin już są a klonować trzeba też z umiarem.

Średnia sprzedaż debiutanta to jakiś tysiąc egzemplarzy. Kupią znajomi z Facebooka i rodzina. Książkę która zeszła w ponad trzech tysiącach egzemplarzy większość wydawnictw na naszym rynku uznaje za sukces.

Pokolenie Ikea do tej pory sprzedało się w ponad 11 tys. egzemplarzy.

Książka została wcześniej odrzucona przez jakieś 10 wydawnictw. Innymi słowy jeśli jesteś początkującym autorem, którego nikt nie chce ta informacja może otrzeć ci łzy: ONI SIĘ MYLĄ.

Ja pierdolę napisałem bestseller! Oczywiście w skromnej skali naszego rynku książki.  Wielu z was go kupiło. Dziękuję wam za to.

978-83-7722-372-7

Praca

Ponieważ ludzie wyobrażają sobie nie wiadomo co.

– Co tam Krzyśku? – jowialnie rozpoczął JO.

Krzysztof siedział zmierzwiony, poniekąd zmartwiony, patrzył spode łba.

– Coś się stało słoneczko? – JO czekał cierpliwie na odpowiedź.

– Nie, nic, do sądu nie mogę się dodzwonić.

– Recheche. I ciebie to dziwi?

– Dziwi, bo to już nie te czasy co kiedyś, teraz wszędzie da się dodzwonić.

– W sumie prawda. A który to sąd taki niedobry?

– Kielce, rejon, spalić, zaorać, zasiać na nowo.

– Z nimi zawsze był problem – zasępił się JO – Widzisz, teraz to i tak jest Ameryka. Kiedyś, żeby załatwić jakiś drobiazg, to dopiero wisiałeś na linii, ho! ho!. Wiesz misiu co to jest teleks?

Czytaj dalej