Drugiego marca w nocy 62-letnia Demi Moore, która wygląda na jakieś 40 lat, szykowała się, aby dostać Oscara za rolę w filmie The Substance.
Uchodziła za faworytkę po wcześniejszych zwycięstwach w Złotych Globach, Critics Choice i nagrodach SAG.
Gra tam starzejącą się gwiazdę telewizyjną, która szaleńczo spala się w pogoni za młodością, jędrną d… i brakiem zmarszczek.
I dostaje to, co chce, choć nie w wersji, której by sobie życzyła. Czyli tak jak zazwyczaj w życiu.
Przez pierwsze pół godziny Demi głównie paraduje w wersji beztekstylnej, prezentując wszystko, co ma najlepsze. Paradoksalnie The Substance opowiada w jakimś sensie o jej życiu i o tym, jak postrzega samą siebie.
Czytaj dalej