Miłość w czasach internetu. „Byłam planem awaryjnym. On chce tylko przyjaźni… a ja już ułożyłam pieśni na ślub”

„Wiem, że nie jestem miss i że z księżniczek najbliżej mi do Fiony w wersji zielonej, ale przecież nie mamy po 20 lat. Fizyczna strona za chwilę naprawdę będzie pozostawiała wiele do życzenia.”

„Rozumiem – nie ma chemii… Ale czy jeśli nie ma chemii, to zabiera się komuś półtora roku? Naprawdę nie mógł na samym początku napisać: „Słuchaj, nie jesteś w moim typie, ale fajnie się gada. Piwo bez zobowiązań przy okazji”?

Ale po co to ciągłe trzymanie w pobliżu?” 

Czytaj dalej

Nazywają nas dziećmi internetu

Siedzę w tramwaju. Na zewnątrz będzie dzisiaj 20 stopni i deszcz.

Młody chłopak z wygolonymi po bokach włosami ma w uszach słuchawki. Stoi i się buja na każdym zakręcie.

Patrzy oczywiście w telefon, bo w co ma patrzeć?

Niedaleko niego siedzi młoda dziewczyna w typie: jestem spóźniona do pracy. Nawala z dziką pasją w ekran komórki. A może to typ: kłócę się właśnie ze swoim chłopakiem, który mnie wk…?

Nazywają nas dziećmi internetu.

Niektórzy z nas jeszcze pamiętają okresy, kiedy telefon był na kabel, a do obsługi komputera używało się dyskietek, ale nie zmienia to faktu, że wszyscy jesteśmy dziećmi szybkiej zmiany.

14 lat temu powstał Instagram.

8 lat temu TikTok.

Czytaj dalej

Usłyszałam, że gdybym miała choć odrobinę seksapilu, to może by tego nie potrzebował

Czasami dostaję od was taki list, że na początku się dziwię, jak te panie z piosenki Sokoła:

” Puchną chłopcom jaja od hormonu wzrostu
Panie non stop zdziwione od botoksu”

A zaraz później muszę sobie załączyć ekstra chłodzenie, bo mam wrażenie, że na mózg ktoś mi spuścił bombę biologiczną i na dodatek twarz mi łapie spazmy, jak co najmniej Massimo w 365 dni, kiedy pani stewardesa w samolocie, na kolanach, robiła mu to, co kobieta może zrobić mężczyźnie, aby poprawić mu humor.

Tylko, że ja po przeczytaniu tego listu jestem w szoku, a Massimo niekoniecznie. 

Czytaj dalej

Patrzę na mema: „czerwcowy poranek, dookoła cisza, a ty czekasz na pierwszy pociąg. Przed tobą jeszcze całe lato”.

Pamiętasz jeszcze ten stan? Pierwszy dzień wakacji?

Pamiętasz ten moment, kiedy kończyło się szkołę?

Czytaj dalej

„Jest w sumie zajebiście i w życiu i w łóżku. Z drugiej strony gdzieś mnie jednak ciągnie”. Jak sobie poradzić z niedosytem?

Ten post na męskim forum na Fejskiu jest jak komunia Rutkowskiego juniora. Niby bawi, a jednak jest w tym coś tragicznego.

„Dzisiaj ja mam do Was pytanie, czy aby nie jestem pierdlnty. W małżeństwie ponad 10 lat bywało lepiej lub gorzej. Mamy dzieci. Jesteśmy ze sobą od zawsze, więc nie było okazji się wyszumieć co na pewno ma znaczenie w tej historii. Monotonia i nuda zaliczone i przewalczone.

Od jakiegoś czasu (który może przez przypadek bądź nie, złożył się na zgłębienie i zastosowanie „technik” redpillowych) jest w sumie zajebiście i w życiu i w łóżku. Żonka w podobnym wieku, dla mnie wciąż piękna, zadbana, widać, że się stara utrzymać rodzinę. Sex był problemem jak to w małżeństwie bywa (nuda i rutyna), ale nastąpił przełom i wspólnie rozumiemy swoje potrzeby.

To wydarzyło się naprawdę

Czegoś mi jednak brakuje. Mam prawie 40 na karku i pewnie stąd problem. Sportowa fura nie wystarczyła na kryzys wieku średniego i pojawiają się myśli w głowie, jak by to było z innymi… młodszymi. Jestem ogarnięty życiowo, zawodowo i hajsowo, więc okazji by pewnie nie zabrakło, aczkolwiek zdradą się brzydzę. Pytanie do Was koledzy o doświadczenia w podobnych sytuacjach. Często czytałem teksty, że „szpara to szpara” lub że „żadna nie ma w poprzek”. Z drugiej strony gdzieś mnie jednak ciągnie”.

Poczucie niedosytu.

I zanim ktoś mi tu rozedrze mordę: ech faceci, są równie przydatni, jak wegański rower ojca Mateusza, odpowiem, tak jak to mówi Drwalu z mojej powieści o mężczyznach „Ostatnie Tango”. Gotowi?

„Każdy człowiek w pewnym momencie swojego życia staje przed lustrem i myśli: to, kurwa, wszystko było i jest bez sensu.”

Czytaj dalej