Klątwa rodu Kennedych, czyli LOVE, LIES & LANDRYNKI

Jak ktoś ma Insta albo TikToka, to nie sposób tego nie zauważyć.

Przez socjale leci cały nowy trend związany z serialem Love Story, będącym swobodną opowieścią o trójkącie: Jacqueline Kennedy Onassis (matka), John F. Kennedy Jr. (syn) i Carolyn Bessette (jego żona).

Serial jest wersją mocno ugrzecznioną, wręcz rzyga landrynkami.

Jeśli ktoś pyta mnie o zdanie, to jest to taki Sex and the City z najtańszymi chwytami i najlepszą muzyką z tamtych lat.

Za to ogląda się to wyśmienicie.

Czytaj dalej

TRZEBA UMIEĆ JEŚĆ MAŁĄ ŁYŻECZKĄ

W 1964 roku młody ziomeczek przeniósł się do Hollywood, aby zostać aktorem. Takich leszczy jak on, była cała masa.

Wylewali się z każdego kolejnego autobusu. Szukając szans na sławę i hajs. Chcąc udowodnić coś sobie i innym.

Wszyscy się spieszyli. Młody ziomek nie.

Nazywał się Ford. Harrison Ford.

Czytaj dalej

Historia klątwy supermodelki

Supermodelka Linda Evangelista za miesiąc skończy 60 lat. Jej życie jest jak baśń, w której ktoś nagle rzucił klątwę (gdybym, rzecz jasna, wierzył w takie rzeczy).

10 lat temu Evangelista poszła na serię zabiegów CoolSculpting. Polega to na tym, że zamraża się komórki tłuszczowe, które następnie powinny być naturalnie wydalane przez organizm. I tak zazwyczaj jest. W 99 proc. przypadków.

Evangelista była jednak wyjątkiem.

Zamiast spodziewanej redukcji tkanki tłuszczowej, obszary poddane zabiegowi zaczęły puchnąć i twardnieć. A później tłuszcz zaczął rosnąć, tworząc zdeformowane, twarde guzy.

Z księżniczki nagle zaczęła rodzić się bestia.

Ten efekt uboczny ma swoją nazwę: PAH, czyli paradoksalna hiperplazja tłuszczowa.
Zaczęły się operacje przerośniętej tkanki tłuszczowej, cięcia i liposukcja. Ich rezultaty były jednak dalekie od pragnień.

Evangelista bała się spojrzeć w lustro. Zamknęła się w domu na kilka lat. Wytoczyła proces firmie Zeltiq Aesthetics, twierdząc, że nie ostrzegła wystarczająco pacjentów o ryzyku. Że zabieg zrujnował jej karierę supermodelki, skutecznie wykluczając ją z branży mody. Że czuła się „brutalnie oszpecona”. Że miała głęboką depresję.

Domagała się 50 mln dolarów. Ostatecznie w tej sprawie zawarto ugodę.
Ale to nie był koniec klątwy.

Czytaj dalej

Ojciec polskiego kryminału, miał ojca, który stworzył… KING KONGA

Kojarzycie takiego ziomeczka, który nazywał się Maciej Słomczyński?
Jako Joe Alex pisał w Polsce niezwykle popularne kryminały, ścigając się z jej wysokością Joanną Chmielewską. Co ciekawe, jego ojciec był twórcą „King Konga”. Tak, TEGO „King Konga”. Dostał nawet Oscara za całokształt twórczości.

Czytaj dalej