Pamiętasz te słodkie różnice, które na początku małżeństwa tak was kręciły? Po 20 latach policja nazywa je motywem. 

xxx

Pierwszą grą komputerową, przy której spędziłem sporo czasu był Knight Lore na gumowy parapet zwany ZX Spectrum. Bohater zamieniał się tam w wilkołaka. Miał 40 dni aby zbadać 128 pokoi w zamku, sporządzić napój i dzięki temu zdjąć z siebie klątwę. Teraz kolo zamiast szwendać się po zamku, kupiłby sobie w Zarze koszulę odsłaniającą futro na klacie, stanął na blankach tego zamku i przyjmował w komnacie, kuchni oraz bramie wszystkie damy, które chcą go pociągać za chwosta. Ale ja nie o tym.

W tej grze miało się pięć żyć. Byłem zachwycony tym konceptem.  Giniesz i się odradzasz. Pieprzysz coś i nagle dostajesz całkowicie nową szansę. Startujesz od zera. Bez żadnych konsekwencji. 

Trzydzieści lat później ta idea przyjęła się w grach komputerowych równie dobrze, jak to, że każda kobieta jest dzisiaj modelką na Instagramie, a każdy facet żołnierzem w Call of Duty. Przed szczególnie trudną akcją po prostu robisz sejwa. Jak umrzesz, to nie ma problemu, zaczynasz od nowa.

I ludzie chcą ten virtual w normalnym życiu. Wykasować zjebany moment. Zapomnieć go. I wystartować od nowa.  

Już nie ma tego faceta

Kiedy miałem 20-kilka lat, byłem uśmiechniętym kolesiem z fryzurą à la mop i siedmioma kolorami na głowie (efekt nieudanej koloryzacji po godzinie 24, a mieszkałem z dwoma fryzjerkami), ważyłem 70-kilka kilo i uwielbiałem koło północy opierdolić pizzę pod cztery browary. Teraz jestem łysiejącym gościem, tnącym się po bokach i z tyłu na zero. Ważę 73 kilo, mam sześciopak, w dni kiedy ćwiczę nie piję, a gdybym zjadł wieczorem pizzę, to bym utył od samego jej zapachu. Dlatego przyjmuję do żarcia głównie białko. Nudy. 

Kiedy miałem 20-kilka lat i kobieta lizała mi jaja zastanawiałem się: ale po co? Przecież są czyste!!! Byłem przeświadczony, że między kobietą a mężczyzną nie ma innych kontaktów jak tylko seksualne i wierzyłem w miłość od pierwszego włożenia. Teraz wszystkie dziewczyny chcą mnie tylko zaliczyć, i nie dostrzegają mojej ciekawej osobowości!  

Kiedy miałem 20-kilka lat, świat był prosty: kumple byli obok, nie było żadnych kompromisów, nigdy to było nigdy, a zawsze było wiecznością. 

Teraz świat się skomplikował i coraz częściej na pozornie proste pytania odpowiadam: ‘nie wiem’ lub ‘to zależy’. 

Kiedy miałem 20-kilka lat, poranek zaczynałem od piwa na kaca. Teraz budzę się rano, piję – niczym stetryczały dziadek – wodę z cytryną i miodem, do tego witaminę D (to dla zdrowia) a później cztery kawy (to dla równowagi) i wtedy jestem mniej więcej gotów przyjąć śniadanie. Ludzie na starość obrastają w coraz więcej dziwactw i zwyczajów i coraz mniej jest w tym miejsca na nowe osoby. 

Zmierzam do tego, że pewne rzeczy cofnąć jest więc trudno. Mogę przeszczepić włosy z jaj na głowę, ale to nie będzie to samo. Pewnych rzeczy zwyczajnie się już cofnąć nie da. Ja nie będę już nigdy miał 20-kilku lat. Nie ma tego chłopaka. Jest ktoś inny. 

Tak samo jak mężczyzna, którego kobieta brała pięć lat temu, jest teraz innym facetem. A ona jest inną kobietą. A za dekadę ta różnica się jeszcze powiększy. 

W miarę upływu czasu obrastamy w rzeczy, ale i w zwyczaje, kompleksy, zahamowania.

Jedno się nie zmienia: umiejętność wkurwiania siebie nawzajem. 

Wszystkie orgazmy udawałem

Po roku, dwóch, góra pięciu (jak ktoś dobrze udaje) każda para już przerobiła większość możliwych awantur. 

 „Znowu zostawiłeś brudne gacie na podłodze, mimo, że mówiłam ci setki razy żebyś tego nie robił. Jesteś idiotą, zawsze byłeś idiotą, nie wiem dlaczego się z tobą związałam.” (No pewnie, że nie wiem dlaczego, Janusz też do mnie podbijał, a teraz jeździ Passatem B4 w haj lajnie i ma perspektywy.)

Ale nie o to chodzi. Kobieta mówiąc takie rzeczy informuje, że jest nieszczęśliwa, informuje, że czuje się zawiedziona i oczekuje, że jej partner zrobi coś (nie wiadomo co, może fortepian na drutach) i się ogarnie. 

Mężczyzna może do tego tematu podejść na jeden z trzech sposobów.

  1. Pojebało ją. Idę na kosza. 
  1. Pojebało ją. Ma PMS-a. Lodzika chyba dziś nie będzie. 
  1. Pojebało ją. Jestem na nią wkurwiony. Nie lubię jej.

Po pewnym czasie jedyną odpowiedzią na taki wyrzut jest opcja numer trzy.  I na taki atak ze strony kobiety pojawi się odpowiedź: “A ty jesteś głupią suką i wszystkie orgazmy udawałem!” 

Będą się tak nawalać przez dwie godziny, a ona oczywiście będzie ryczeć. Cały jej komunikat jest jednak sprowadzony do hasła: “Jesteś zły. Nie da się ciebie naprawić”. Co odpowiada on? “Jesteś zła. Nie da się ciebie naprawić”. I mamy dwójkę ludzi, którzy kłócą się niby o rzucone na podłogę gacie, zaś w rzeczywistości się skarżą, że im w życiu nie wyszło. 

On idzie na wódkę z kumplami. 

Ona wrzuca na fejsa sentencję filozofa stoika, Marilyn Monroe: Jestem samolubna, niecierpliwa i trochę niepewna siebie.Popełniam błędy, tracę kontrolę i jestem czasami ciężka do zniesienia.Ale jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza.

 Marilyn umarła naspawana, zrozpaczona i samotna, a teraz uchodzi za specjalistkę od relacji, dla kobiet które są samotne i czują się do dupy.

A kiedy życie nas zmusza do robienia rzeczy, których nie chcemy, do bycia w miejscu, które nie jest dla nas dobre, to ludzie uczepiają się tęsknoty. Czasami jest to tęsknota za Mojżeszem, który wyjmie kobietę czy mężczyznę z dotychczasowego układu i zbawi (przejście przez morze pełne czerwonego wina). 

Czasami jest to zaś tęsknota, za “kiedyś to było”. 

Czy to my kobiety mamy dziś zbyt wysokie standardy czy to faceci nie mają ich w ogóle? Wiadomo, na początku było pięknie, kwiatki, i love you do bólu, wszystko co zechcę, jestem najpiękniejsza, och jak walczył. Teraz jest do dupy i chyba jesteśmy na etapie utraty nadziei, że może być lepiej. Bo on się nigdy nie zmieni, sam to oświadczył. Nie zrozum mnie źle, ja go specjalnie zmieniać nie chcę, chcę żeby był taki jak na początku, czyli pamiętał o myciu zębów, wkładał brudy do zmywarki, wyszedł z psem i zapytał czasem jak się mam..”

 – listy na pokolenieikea.com

„Jak sprawić, panie Piotrze, żeby było jak dawniej, no jak????”

I szpak. Nie mam pojęcia. W dzieciństwie oglądałem „Powrót do przyszłości”, a nie do przeszłości. Powiem za to, czego się nauczyłem od tego momentu, kiedy miałem te 20-kilka lat. 

  1.     Odpowiedz sobie na pytanie, czy ten związek w ogóle ma sens

Psycholog dr. Bartłomiej Dobroczyński powiedział kiedyś tak:

Dzisiaj świat mówi nam, że w jakimś sensie miłość własna jest ważniejsza. Jest pierwsza. Zadbanie o SIEBIE. MÓJ dobrostan. MOJE szczęście. MÓJ komfort – to przede wszystkim. Jeśli kochanie kogoś ci to daje, to rób to dalej, ale jak przestaje, przestań. Jeśli ktoś w ten sposób rozumie miłość, to tak będzie postępował. Jest przyjemnie, korzystam, rozwijam się, to jestem. Psuje się, muszę się wysilać, zwijam się.” 

Wiele zawieranych obecnie związków jest warunkowych. 

 Kocham ją, bo ma fajne cycki. 

Kocham go, bo ma duże pieniądze. 

Kocham oglądać spojrzenia innych facetów, kiedy na nią się gapią. 

Kocham jego pozycję społeczną. 

Czyli w rzeczywistości nie jest się w związku z kimś, tylko z cyckami albo pieniędzmi. Tę warunkowość relacji bardzo łatwo sprawdzić, zadając sobie proste pytania: Czy jeśli nie będę dawała mu dupy, to dalej będzie chciał się ze mną spotykać? Czy jeśli on straci pracę, to dalej z nim będę? Czy jeśli ona przytyje 20 kilo, to nadal będę chciał, aby była moją żoną?

Ten cały manewr z dorastaniem i byciem dorosłym to w rzeczywistości dojście do momentu, kiedy jesteś z kimś bezwarunkowo, kiedy zaczynasz rozumieć, że ty nie jesteś księżniczką Disneya, a jemu do Bonda też jednak trochę brakuje. Że akceptujesz wady, pomyłki, że oceniasz związek przez to, jak cię ktoś traktuje, a nie co od tej osoby dostajesz. 

  1.   Ludzie przestają się znać

 Ludzie po kilku latach związku bardzo często nie wiedzą, co tak naprawdę lubi ta druga osoba. Im się zdaje, że wiedzą, bo pamiętają to z przeszłości. Ale w rzeczywistości już nie. 

Idą gdzieś na spotkanie, bo ona przeczytała, że powinni znowu chodzić na randki, a on żeby już mu nie truła dupy się zgodził. Tylko, że obydwoje wracają z takiego spotkania znudzeni. Nie wiedzą, jak ma wyglądać przyjemny wieczór dla nich dwojga.

Mężczyzna nie wie, co lubi kobieta. Ale nie domyśli się, jeśli ona mu tego nie powie. Jest jak windows. Trzeba mu wszystko wpisać, komenda po komendzie, a później i tak może się zawiesić, gdy za dużo razy klikniesz myszką. 

  1.     Ludzie w związkach zwracają uwagę głównie na złe rzeczy

I bardzo trudno jest to stłumić. Bo po pewnym czasie przyjmuje się, że normalnym jest, że ktoś upierze, ugotuje, ogarnie ubezpieczenia, załatwi lekarza dla dzieci, pójdzie do tego lekarza, etc. To jest normalne. To jest standard. Problem pojawia się tylko wtedy, kiedy ten standard zostanie naruszony. I wtedy jest darcie ryja. 

Czyli nie doceniamy kogoś za robienie dobrych rzeczy, bo przyjmujemy to za naturalne, a opierdalamy za najdrobniejszą pomyłkę. 

To rodzi wkurw. To rodzi bunt. 

Mężczyzna wraca do domu. W kuchni jest przygotowane jego ulubione żarcie.

W lodówce siedzi butelka białego wina albo sześciopak browara (ja tam wolę wino, piwo zawsze zamula). Ona ma na dupie za ciasne stringi i pończochy. On wchodzi do mieszkania i widzi tylko, że kuchnia jest upierdolona, a w zlewie stoi hektar naczyń. Zaczyna ją więc opierdalać za te naczynia. 

I teraz zastanówmy się, jak szybko będzie się jej chciało powtórzyć podobną szopkę??

  1.     Ludzie w związku mogą się wytresować. W rozsądnych granicach

Nauczenie drugiej strony czegokolwiek to proces. Proces, w którym trzeba opakować swoje oczekiwanie tak, żeby druga strona je zrozumiała i nie poczuła się w chuj urażona. 

Czyli nie: GDYBYŚ MNIE KOCHAŁ, TO BYŚ TO ZROBIŁ I ZAPAMIĘTAŁ. ALBO  JESTEŚ IDIOTĄ, ALBO MNIE NIE KOCHASZ.

Trzeba dokładnie sprecyzować swoje oczekiwanie i pozbawić je takich emocjonalnych wstawek. Że co tam mówisz? Że wiele razy tak robiłam, mówiłam, powtarzałam, ale ten debil i tak robi tak samo??

Ludzie im są starsi tym trudniej uczą się w związkach nowych rzeczy. Dobrze jednak reagują na nagrody. Dobre zachowanie – nagroda, dobre zachowanie – nagroda, dobre zachowanie – nagroda. Co może być tą nagrodą? Kiedyś moja kumpela obiecała swojemu facetowi zegarek, jeśli schudnie 15 kilo.  Moim zdaniem jednak zazwyczaj wystarczy: “To było zajebiste, naprawdę wow”. I wiesz co? On/ona zacznie to robić częściej. W psychologii mówi się, że wzmocnienia pozytywne działają (kupel nie schudł, widać zegarek to było za mało). 

Oczywiście, na początku, jemu /jej będzie szło to słabo. Będą potrzebne liczne ćwiczenia i bardzo dużo cierpliwości. Po jakim czasie partner załapie nowy nawyk? Im coś jest trudniejsze, tym wymaga więcej ćwiczeń. Wprowadzenie skomplikowanego nawyku to sześć miesięcy. Czy warto spędzić sześć miesięcy życia na nauczeniu faceta, że gacie zbiera się z podłogi? Tego to ja już nie wiem. Ja brudne rzeczy wolę jebnąć na kanapę.

Co rozwala 91 proc. związków?

Nie brudne gacie. Nie brak kasy. Nie mlaskanie przy jedzeniu. Nie to, że ktoś nie rozładował zmywarki. Nawet nie cycata 21-latka, czy młody brunet z wielką pałą (“przepraszam, siedzisz na moim miejscu”).  Psycholog John Gottman – facet, który po kwadransie rozmowy z parą potrafi przewidzieć czy się rozstaną, czy nie – zbadał, że rozwala je brak umiejętności wspólnego podejmowania decyzji. 

O dom, o samochód, o dzieci, o wakacje etc. 

Jeśli podejmuje je tylko jedna strona, to ten związek się rozleci. I tak, kobiety są o wiele bardziej zdolne do kompromisu, niż faceci. 

Czyli znowu wychodzi, że to kurwa nasza wina. Noż szlag. 

Na koniec

Tym, o czym się jednak zbyt często nie mówi, jest to, że w związkach czasami jedno przestaje kochać drugie. Na krótszy, bądź dłuższy moment. Na miesiąc. Nawet rok. Odpuszcza. Coś się przelewa. I to jest ok. Tak jesteśmy skonstruowani. Pod jednym warunkiem: że oboje nie odpuszczą w tym samym czasie. 

Ludzie są zwierzętami stadnymi. Chcą na stare lata mówić do tej drugiej osoby: kocham cię, ty stary, głuchy idioto. Co mówiłaś? Gdzie jest mój aparat, maleńka? 

Chcą siedzieć z tą drugą osobą na ławce i karmić gołębie. Chcą dzielić się jednym ciastkiem i pilnować, aby to ta druga strona dostała więcej. 

I wiedzieć, że się nie wyśpią, kiedy tej drugiej osoby nie będzie obok. 

Związek polega na tym, że często idziecie razem. Lecz czasami jedno musi pchnąć drugie. 

hutomo-abrianto-p5CFpOiYweU-unsplash

Photo by Hutomo Abrianto on Unsplash

 

 

20 uwag do wpisu “Jak sprawić żeby z nim było jak dawniej?

  1. Jezu, ja bym NIE chciala, zeby w moim malzenstwie (26 lat + 5 lat „chodzenia”) bylo jak dawniej, chce, zeby bylo zawsze tak jak Jjest teraz. Pierwsze 15 lat to byla ciagla walka, ale zadne z nas nie myslalo nawet o rozwodzie, bo oboje wychowalismy sie w srodowisku, w ktorym NIKT z rodziny, sasiadow ani znajomych sie nie rozwiodl. Kryzysy po prostu sie przezywalo i juz, a meza/zone bralo sie z wszystkimi jego/jej wadami i godzilo z nimi. Moge powiedziec, ze te ostatnie lata sa naprawde zajebiste, bo jestesmy juz idealnie dotarci, znamy sie jak lyse konie i wiemy, czego sie spodziewac, a na co nawet nie liczyc. Seks caly czas regularny, chociaz juz nie tak intensywny pod piecdziesiatke, a poza tym to jest dokladnie tak jak piszesz: kocham cie, ty stary idioto; no przytul sie do mnie tym swoim tlustym dupskiem matka, bo mi zimno; jak nie sprzatniesz tych gaci z podlogi, to wyleca przez okno; wez sobie wiecej tego, mnie tyle wystarczy itp, ale zyc juz bez siebie nie mozemy i czasem z przerazeniem mysle, jaka bedzie egzystencja bez niego, jesli odejdzie pierwszy.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Psycholog dr. Bartłomiej… to bez kropki jak doktor 😉

    A co do reszty, to życie stało się prostsze żeby przetrwać i gatunek przedłużyć – kiedyś bez małżeństwa ever after nie spłodziłeś i nie wychowałeś dzieci. Bez ślubu ciężko było zadupczyć, po czem następował tradycyjny podział ról, czyli baba wychowuje, a chłop zarabia. A teraz wszystko się poplątało i Female Brand Manager, jeśli biologia dopomoże po trzydziestce, może śmiało i z własnego wyboru zostać zapłodniona, a chłop jeśli tylko Manager ma na wizytówce i koncie, to towar obracać może i decydować się wcale nie musi. A gatunek przedłużą pięćsetplusy 😉

    Polubienie

  3. Bardzo przepraszam, ale też bym się zdenerwował, jakby brudne naczynia siedziały w zlewie.
    Mnie się to na moim gospodarstwie kawalerskim nigdy nie zdarzyło. Podobnie jak nigdy nie zdarzyło mi się rzucać garderoby na podłogę.
    Pan chyba z jakimis niechlujami obcuje.

    Polubienie

  4. „Ludzie w związkach zwracają uwagę głównie na złe rzeczy” – powiedziałabym, że nie tylko w związkach, ale generalnie w życiu. Nie zauważamy, a przez to nie doceniamy, ludzi których mamy koło siebie, drobnych rzeczy, pięknych momentów. Sami sobie obniżamy jakość naszego życia, a przy okazji również tym najbliższym.

    Polubienie

  5. Wino zamula identycznie jak piwo. Jeśli nie bardziej. Zwłaszcza to słodkie. Nie żebym był fanem piwa, bo to napój dla plebsu. Nie to co pożywna pina colada albo „Polish rocket fuel” – wóda albo jager z energetykiem. A 91% związków nie rozwala „brak umiejętności wspólnego podejmowania decyzji”, jak to zbadał pan psycholog Gottman (zdradzę Ci sekret: 91% psychologów to skończeni debile), tylko nieumiejętność komunikacji.

    Pozdrawiam ciepło i nie gniewaj się za 10minutemail w polu „obowiązkowy e-mail” bo poczułem Cię ciutkę obrażony. „Witrynę internetową” też możesz usunąć. Z co najmniej dwóch powodów. Pierwszy: kto do chuja mówi w 2019 na stronkę „witryna”? Wróć – kto mówił tak kiedykolwiek…?

    Dwa: kto do chuja podaje swoją stronę pisząc losowy komentarz na stronie xyz. Po co?

    Pozdro jeszcze raz, drogi kolego po fachu. Nemo plus iuris ad alium transferre potest.

    Polubienie

    1. Piwo to napój dla plebsu? hahaha to powtórzę mojemu mężowi jak będzie chciał sobie znów kupić Pszeniczne albo IPA za 20 zł za sztukę. Energetyki są niezdrowe i mają masę cukru. 😉 swoją drogą ciekawa jestem jaką pijesz wódkę Panie nie pije piwa bo to napój dla plebsu. Przepraszam Piotrze za komentarz nie na temat ale ręce opadają jak czytam takie komentarze. Każdy alkohol to kwestia gustu i każdy organizm reaguje inaczej.

      Polubienie

  6. A ja myślę, że drugą osobę zawsze widzimy przez swój własny pryzmat. Jeśli nosimy w sobie własne nierozwiązane problemy to wcześniej czy później zaczniemy je projektować na partnera. Więc przede wszystkim polecałabym pracę nad sobę, a nie szukanie przysłowiowej dziury na zewnątrz. Jeśli sami siebie nie umiemy docenić to nie będziemy potrafili docenić i partnera, itd.

    Polubienie

  7. A ja właśnie od 3 dni przeżywam rozstanie po ponad 7 latach bycia razem, po 2 latach bycia zaręczonymi, po 3 latach wspólnego mieszkania (razem je kupowalismy, razem remontowaliśmy, składaliśmy meble, urządzaliśmy), oraz na 7 miesięcy przed ślubem (sukienka wybrana, sala zaklepana, zespół i fotograf zamówieni). Myślałam, że już będziemy zawsze razem. Byliśmy dosyć burzliwą parą, z wieloma roznicami między nami, ale zawsze mimo wszytko trwaliśmy i szliśmy do przodu. Od jakiegoś czasu faktycznie nasze relacje trochę się rozeszły, narzeczony (teraz już były 😦 ) podjął się drugiej pracy, rzadziej uprawialiśmy seks, ale mimo to było dobrze (jak widać tylko mnie). Parę dni temu wrócił z pracy i ni z tego ni z owego ogłosił, że to nie to, że żałuje tych wszystkich lat i mam miesiąc by się wyprowadzić 😦
    Nie wiem co się stało, to spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że to koniec, tak po prostu. Bez walki, bez „chodź coś naprawmy, bo nie jest jak dawniej”. Po prostu mam odejść, bo się wypalił 😦
    Już nie wspomnę o tym, że nie mam się gdzie podziać, z mojej wypłaty nie utrzymam się sama. Poza tym ciężko wynieść się z domu, który zbudowaliśmy razem 😦
    Nie wiem jak żyć, jak się pozbierać, jak patrzeć w przyszłość, kiedy jedyne o czym marzę to by przestać czuć 😦
    Też sądziłam, że będziemy taką parą, że na starość będziemy sobie dogryzac, ale jednocześnie trzymać się za ręce 😦
    Nie wiem czy naprawdę mogłam przegapić to, że on mnie już nie kocha? Nie czuje się takich rzeczy? Jeszcze w dniu rozstania parę godzin wcześniej mówił, że kocha i życzył miłego dnia 😦 Jak można być tak zakłamanym?
    Jak żyć z wyrwanym sercem? 😦

    Polubienie

    1. Współczuję, bo nic tu się nie trzyma kupy w tej opowieści(serio, jakbym z kimś przeszedł remont i urządzanie i to wszystko bez wizyty na OIOM, i nadal byłby jakiś seks(a już dobry albo rewelacyjny, to już w ogóle) to potem od ręki można do USC, między montażem zlewu a sprzątaniem), bez relacji „z drugiej strony” wygląda to wręcz absurdalnie.
      Nie ma innego sposobu na fajny związek – jak zaufanie i lojalność.
      Niestety, to też powoduje, że w razie „fail” boli okropnie, bo zawiedzione zaufanie i poczucie że lojalność to było głupstwo(w tym konkretnym przypadku!, bo w żadnym razie nie co do zasady) boli potwornie. W końcu ustawiało się z tym człowiekiem „MY vs. reszta świata – i teraz okazuje się że było było żadnej drużyny.
      Jak żyć z wyrwanym sercem? Nikt ci go nie wyrwał. Żyjesz a serce bije.
      Zawiedziona nadzieja, poczucie bycia okropnie oszukaną, sponiewieraną, poczucie że ufałaś i kochałaś i to było nieodwzajemnione – to boli ale nic z Ciebie nie ubyło.
      Wiem, że to w tej chwili nie przynosi pociechy, ale lepiej że teraz, niż 10 lat później, z parką małych dzieci.
      Sukienka, sala i fotograf to rzeczy z grubsza bez znaczenia dla samego związku, a nawet dla tego „specjalnego dnia” bo jak widzisz, specjalne dni to są dzień po dniu a nie ten jeden z imprezą. To ma znaczenie socjalne – jak się chcecie spozycjonować w rodzinie, tak się kroi imprezy.
      Sam kiedyś zerwałem zaręczyny.
      A potem wróciliśmy do siebie. Wystarczyło na 5 lat fajnych, 5 marnych i 10 odliczania do rozwodu. Cena braku konsekwencji.
      Są gorsze rzeczy niż zerwanie zaręczyn. Na przykład uświadomienie sobie 5 lat po ślubie, że żyjesz z facetem którego nawet specjalnie nie lubisz, a coraz częściej irytuje tylko tym, że jest i hałasuje albo opowiada w kółko obrzydłe już historie.
      A pytanie „Nie czuje się takich rzeczy?”.
      Otóż nie, lista błędów poznawczych jest bardzo długa, mózg to nie wykrywacz prawdy, nie taka jego rola a mózg zakochany to już w ogóle maszyna do rozmnożenia się i nastawiona na doprowadzenie do tego a nie do nawet uświadamiania sobie gdzie leży prawda i jaka by ona miała być:).
      Tak zwana intuicja ma skuteczność około 50/50 – rzut monetą. Znakomicie sprawdza się w typowych sytuacjach i ewidentnych „znakach” oraz przy doświadczeniu życiowym. W sytuacjach nieznanych/niepewnych/braku doświadczenia – zwyczajnie jest przeczuciem z 50% pewnością – nic wartościowego.
      Tak czy inaczej, w naszym kręgu kulturowym to jest nie najgorzej rozczajone, choć notorycznie nierozumiane przez zakochanych w stanie euforii(bo tym w istocie jest stan zakochania).
      Małżeństwo jest o dzieciach. Nie jest o wspólnej starości, lojalności, szacunku i ogólnym związku.
      O dzieciach!
      Jeśli nie ma decyzji/zgodności/zamiaru co do rychłego rozmnożenia – małżeństwo nie ma wielkiego sensu, bo wszystko czego pożądamy oferuje związek nieformalny, bez ryzyka popadnięcia w kłopoty prawno/finansowe gdyby „połówka” okazała się być niepasująca.
      Natomiast dzieci bez małżeństwa to swego rodzaju błąd – tu ważniejsze jest uregulowanie prawne i zabezpieczenie interesów dzieci, spadków etc.
      Jeśli nie planowaliście dzieci już teraz(co najwyżej było że w razie wpadki – w porządku, weźmiecie jak swoje 😉 to nic się nie stało.
      Choć to „nic” pewnie boli jak cholera.
      Sciskam mocno

      Polubienie

      1. Dziękuję za tak wylewną odpowiedź.
        Jednak ciężko jest nie mieć wrażenia, że serce zostało wyrwane, zwłaszcza, że do samego końca mówił, że kocha, przytulał i całował. A ja robiłam obiadki, sprzątałam, prasowałam, robiłam wszystko żeby go odciążyć, bo przecież pracuje teraz w dwóch pracach (może nie jakoś ultra ciężko – chodzi mi o to, że nie pracuje fizycznie, jest programistą, ale każda praca męczy), a ja przecież pracuję w jednej. Nie czepiałam się, chodziłam na palcach. Generalnie chciałam by czuł, że go doceniam. Kłótnie głównie o przysłowiowe pierdoły, że mógł wracając z pracy pamiętać o kupnie chleba, lub że ja zapomniałam kupić coś o co mnie prosił. Różnice charakteru owszem: ja humanistka, on ścisłowiec, on rządny przygód, a ja domatorka. Ale zawsze to godziliśmy, po długich dyskusjach, ale wyciągaliśmy kompromis. Aż tu właśnie nagle właśnie wraca z pracy i ogłasza, że pracując na dwóch etatach miał czas pomyśleć i doszedł do wniosku, że się wypalił, że nie czuje tego co kiedyś, że czuje że mu życie ucieka, że chce jeszcze go posmakować. Decyzja podjęta jednostronnie, bez możliwości negocjacji i chęci naprawy 😦
        Dodatkowo tekst, że już od dawna tak czuje. A mówię, jeszcze parę dni wcześniej mówił, że będę piękną panną młodą i fajnie, że mnie ma. W dniu rozstania całował wychodząc z domu…
        Ciężko jest przejść do porządku codziennego.
        Pocieszyłeś mnie, że mogłam faktycznie przegapić to, że już go nie pociągam i ma mnie dość. Jednak to naprawdę boli, że żyło się w złudnym szczęściu, że mogło się coś zrobić, naprawić, a się to przegapiło. Poczucie winy nasuwa się mimowolnie :/
        W dodatku ciężko jest zamknąć rozdział kiedy słowo „kocham” a „żegnaj” dzieliło zaledwie kilka godzin 😦
        Pozdrawiam serdecznie M.

        Polubienie

    2. hej ,nie rozpaczaj ,Ja tez sama i sie nie przejmuje .Sama lubie nawijac rozmowe z faetem który mnie intryguje .tylko uwierz ze jest w tobie piękno .a facetow to poprostu poznawaj jatez jestem sama ale pzonaje nowych panow najlepeiej w bibliotece lub w sklepach z elektroniką ewentualnie najakis spotkaniach t=towarzysich .Nie mysl o zadnej milosci nie mow za duzo o wielkich romansach badz diablica w lozku a aniolem na codzien tego mnie ucz moje koleżankibardziej doswiadczone ode mnie O dobrz jest napisac facetowi taki wiersz tez mi znajoma poradziła napisz tak chciałabym trzymac mego rycerza ,nagiego w mych ramionach o zmierzchu, aby zaznał rozkoszy -to dział;a na panow

      Polubienie

      1. Lukrecjo,
        cóż Ty za bzdety wypisujesz…”trzymac mego rycerza ,nagiego w mych ramionach o zmierzchu, aby zaznał rozkoszy”…
        Może w XIX wieku to by było jakieś do rzeczy 😉

        Polubienie

  8. A to zeby wspolnie podjac decyzje nie trzeba sie najpierw skomunikowac? 🤔

    Jesli ‚ kolega po fachu’ to kolega powinien byc geniuszem w czytaniu ze zrozumieniem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.